"Kobieta na dachu" to historia o przebudzeniu, późnej emancypacji. Tego szukaliśmy w kadrach - światła, jasności i świadomości, że ta energia jest gdzieś ...
Tego szukaliśmy w kadrach - światła, jasności i świadomości, że ta energia jest gdzieś na zewnątrz, musimy tylko z niej czerpać" - wyjaśniła Jadowska. Sądzę, że to się przeniosło na ekran. Od piątku "Kobietę na dachu" będzie można oglądać w kinach. To nie jest tak, że idzie się na terapię i po trzech terapiach jest się innym człowiekiem. Sądzę, że Mira na mnie czekała. Myślę, że się cieszy" - powiedziała. Nie chciałam skupiać się na zbrodni tylko na bohaterce. "Kobieta na dachu" to historia o przebudzeniu, późnej emancypacji. Tego szukaliśmy w kadrach - światła, jasności i świadomości, że ta energia jest gdzieś na zewnątrz, musimy tylko z niej czerpać - mówiła PAP reżyserka i scenarzystka Anna Jadowska podczas środowej premiery filmu. Pewnego dnia, gdy nie jest już w stanie udźwignąć ciężaru długu, Mira postanawia napaść na bank z nożem kuchennym w ręku. Ale naszym pomysłem - moim i Ity - było, żeby opowiadać nie o szarej, smutnej rzeczywistości wokół bohaterki tylko żeby obraz, styl odpowiadał temu, co dzieje się z nią emocjonalnie, dlatego że dla nas od początku była to historia o przebudzeniu, późnej emancypacji. "Później - gdy już pracowałam nad scenariuszem - weszłam na stronę, na której osoby, które wpadły w spiralę długów, szukają porady, rozmawiają z prawnikami, próbują konsolidować długi.
Po seansie w Gdyni napisała do mnie nauczycielka z Koszalina: 'Dorota, wcięło mnie w fotel, zobaczyłam na ekranie siebie'. I kategorycznie - takiego słowa ...