Przed świętami Bożego Narodzenia do swojej kuchni zaprosiła nas Maria Rogocz, mieszkanka Kalet, przez wiele lat związana z lokalnym samorządem.
Zwłaszcza teraz, w tym szczególnym, świątecznym czasie, nie powinniśmy o nich zapominać — uśmiecha się pani Maria. Z okazji pierwszego dnia jesieni na stole stawiają kosze z grzybami, a w każde andrzejki wróżą z wosku. Długie, rymowane utwory zebrała w tomikach "Z życia wzięte" i "Retoryczne pytania", które wydała własnym sumptem. Wspólne wyprawy są też okazją do przypominania starych piosenek, które pani Maria "odkurza" i zbiera w śpiewnikach drukowanych dla każdego członka stowarzyszenia. — W czasach mojej działalności na rzecz miasta i powiatu piastowanie tak wysokich stanowisk przez kobietę było ewenementem. Choć silnie zaangażowała się w prowadzenie własnej działalności, to nie jedyne pole, na jakim się realizowała. I choć ten tradycyjny świąteczny deser w każdym domu przygotowuje się inaczej, czytelnikom "Gwarka" postanowiłam zdradzić właśnie mój przepis na makówki — oznajmia pani Maria. Dużo czasu i wysiłku włożyła w zdobycie potrzebnej wiedzy i utrzymanie się na rynku. — Zawsze fascynowała mnie perspektywa pracy w samorządzie. Założyła spółkę wraz z synami, których stopniowo wprowadzała w arkana biznesu — teraz to oni stoją na czele firmy, kontynuując to, co zaczął ich ojciec. [pieczarkami](https://slu24.pl/pl/473_na-sygnale/2447_lubliniec-pozar-w-domu-pomocy-spolecznej-ewakuowano-58-osob.html), kapustę z grochem — zamiast kapusty kiszonej stosuje słodką, by danie było delikatniejsze — oraz ryby w najróżniejszej postaci, m.in. To zwłaszcza dla nich babcia dba o świąteczną atmosferę i dekoruje choinkę, pod którą później znajdzie się pokaźna sterta prezentów — każdy przygotowuje paczkę dla każdego.
Chyba na większości tradycyjnych śląskich stołach wigilijnych znajdą się makówki. To jedna z potraw charakterystycznych dla świąt Bożego Narodzenia w naszym ...
Zaś w powiecie kozielskim robiono makówki w inny sposób i to: Ciasto, z którego miano kołacz piec, rozciągano na stole, a w środku kładziono podłużnie na nie mak rozważony w mleku. Już w dzień przed wilją, albo w wilję wczas rano były żarna w ruchu, bo każda kobieta musiała sobie namleć kaszy jaglanej na mąkę, która była potrzebna do warzenia „siemieniotki“. „W powiecie strzeleckim robiono „makówki” następny sposób: Ciasto z którego miał być wypiekany kołacz kładziono na blachę i poprzekrawano nożem w drobne kostki, tak, że się tylko nieco trzymały w łączności. Mak - to na pewno, ale na mleku czy na wodzie? Po upieczeniu łamano to w drobne kostki, kładziono na misę, polewano makiem warzonym na mleku i tak makówki były gotowe. Chyba na większości tradycyjnych śląskich stołach wigilijnych znajdą się makówki.