Uważam, że Iwona Wieczorek znała swojego zabójcę - mówi w rozmowie z PAP.PL były dyrektor biura kryminalnego KGP, insp. Marek Dyjasz, który prowadził sprawę ...
Wystarczyło jedno pchnięcie czy cios, możliwe, że uderzyła się w głowę i dlatego zmarła” – mówi. Myśleliśmy, że może coś widział, że może zauważył coś niecodziennego w zachowaniu Iwony, może widział w którą stronę poszła i czy z kimś rozmawiała” – wyjaśnia Dyjasz. Oprócz tego znaleźlibyśmy jakieś ślady, bo broniąc się raczej upuściłaby torebkę i buty, które niosła w ręku” – wyjaśnia Dyjasz. pytany o treść rozmów mówił, że niepokoił się, czy Iwona doszła do domu” – wspomina Dyjasz. Natomiast wykluczam jego udział w zaginięciu i zabójstwie Iwony Wieczorek” – odpowiada Dyjasz. Uważam jednak, że wątek tego pana powróci, prokuratura nie poprzestanie na materiale dowodowym, który do tej pory zgromadziła i może nas jeszcze zaskoczyć” – tłumaczy Dyjasz. Było widać, że coś ukrywa i czuje się niepewnie” – wspomina. Bardzo się zdenerwowała, stała się nieznośna i pokłóciła się z przyjaciółmi” – opowiada Dyjasz. „Podczas imprezy Iwona dostała SMS-a od koleżanki, z którego dowiedziała się, że jej były chłopak bawi się z innymi dziewczynami w klubie w Jelitkowie. Natomiast czegoś się obawiał i na to wskazują jego działania związane z zacieraniem śladów i utrudnianiem śledztwa. Co tak naprawdę stało się w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku? bawił się z Iwoną Wieczorek w noc jej zaginięcia.
Uważam, że Iwona Wieczorek znała swojego zabójcę - mówi w rozmowie z PAP.PL były dyrektor biura kryminalnego KGP, insp. Marek Dyjasz, który.
Myśleliśmy, że może coś widział, że może zauważył coś niecodziennego w zachowaniu Iwony, może widział, w którą stronę poszła i czy z kimś rozmawiała” – wyjaśnia Dyjasz. Wystarczyło jedno pchnięcie czy cios, możliwe, że uderzyła się w głowę i dlatego zmarła” – mówi. Oprócz tego znaleźlibyśmy jakieś ślady, bo broniąc się raczej upuściłaby torebkę i buty, które niosła w ręku” – wyjaśnia Dyjasz. pytany o treść rozmów mówił, że niepokoił się, czy Iwona doszła do domu” – wspomina Dyjasz. Było widać, że coś ukrywa i czuje się niepewnie” – wspomina. Natomiast wykluczam jego udział w zaginięciu i zabójstwie Iwony Wieczorek” – odpowiada Dyjasz. Uważam jednak, że wątek tego pana powróci, prokuratura nie poprzestanie na materiale dowodowym, który do tej pory zgromadziła i może nas jeszcze zaskoczyć” – tłumaczy Dyjasz. Czasem trzeba czekać na sprzyjającą sytuację operacyjną wiele miesięcy, a jeden nieopatrzny ruch może spowodować, że cała misterna praca legnie w gruzach” – skomentował Dyjasz. „Podczas imprezy Iwona dostała SMS-a od koleżanki, z którego dowiedziała się, że jej były chłopak bawi się z innymi dziewczynami w klubie w Jelitkowie. Bardzo się zdenerwowała, stała się nieznośna i pokłóciła się z przyjaciółmi” – opowiada Dyjasz. Co tak naprawdę stało się w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku? Natomiast czegoś się obawiał i na to wskazują jego działania związane z zacieraniem śladów i utrudnianiem śledztwa.