Naszym największym przebojem były zdjęcia z Goranem Bregovićem – mówi Jacek Poremba, wspominając wieloletnią współpracę z Kayah.
Scenariusz jest rozbrajająco prosty – wokalistka u szczytu kariery zastanawia się nad kierunkiem, w którym zmierza. Na antresoli pojawiły się miękkie fotele i kanapy. – W zaniedbanym budynku z czerwonej cegły, tuż przy cmentarzu na Powązkach, najpierw swoją studia otworzyli Marek Straszewski i Beata Wielgosz, później pracownię przeniosła Joanna Klimas – Jacek wspomina 1999 rok. – Chyba największym naszym przebojem były zdjęcia z Goranem Bregovićem – mówi Jacek. Obok nich na planie coraz częściej pojawiały się też nowe, decyzyjne postacie – klient, dyrektor artystyczny czy agent. – Fotografowałem na polaroidach, dużych formatach 8x10 cali. Fotograf miał zrealizować konkretne zadanie, a towarzyszyła mu w tym cała świta – asystenci, specjaliści od włosów, makijażu i ubrań. Postawiła na proste i wyraziste ubrania podkreślające ciało – błyszczące spodnie i czarny stanik. W pewnym momencie wyciągnęła perukę – czarne afro. Zrobiła zdecydowany makijaż – wytuszowane rzęsy, mocne brwi i cień na powiekach. – Przyszła z torbą ubrań i kosmetyków. Pogratulowała Edycie sukcesu i rzuciła, że też chciałaby zrobić ze mną zdjęcia – wspomina Poremba, po czym dodaje: – Dokładnie rok później to się wydarzyło.