W piątek na gali Dzierżoniów Boxing Night do ringu wraca Tomasz Nowicki (10-2, 3 KO), który skrzyżuje rękawice z Białorusinem Jewhenijem Makarczukiem (6-0, ...
Pomyślałem, że to również może mu pomóc, że w końcu ma cel. – Jeśli będzie w złym stanie psychicznym to przegra z każdym. Kiedyś się zarzekałem, że jak ktoś ode mnie odejdzie, to jest to bilet w jedną stronę. Nie chciałem wyrzucać go z sali, bo mi szkoda chłopaka, ale jak zobaczyłem w jakim jest stanie to sądziłem, że ma już raczej po karierze. Oczywiście powiedziałem mu też żeby skończył z tym pseudotrenerem, który jak przyszło do walki z Gibadłą, to nawet się na niej nie pojawił. W duchu pomyślałem sobie, że raczej już z tego nic nie będzie. Zaznaczyłem również, że jeśli chce ze mną współpracować, to musi zgadzać się na wszystko, co mówię, bo już mu raz dałem wolną rękę i wszyscy widzieliśmy, jak to się skończyło. To też przyczyniło się do tego, że nasze drogi się zeszły. On to ukrywał i nigdy wcześniej nie otworzył się tak, jak wtedy w tym ringu. – Wiedziałem, że to się źle skończy, ale dałem mu się przejechać. Nie jestem zaborczy, nie twierdzę że zawodnik ma być wpatrzony we mnie jak w obrazek. To bardzo mi się nie podobało, ale przed samą walką nie chciałem już robić zamieszania.